Artykuł Reżyser filmowy Philip Piunovski

Zamknąć

Reżyser filmowy Philip Piunovski

 Gdy zaczynało się kręcenie filmu o kościele pw. Ducha Świętego, jego scenariusz nie zakładał rozmiarów, jakie widzowie będą mogli obejrzeć obecnie na ekranach. W pierwotnym zamyśle miała to być standardowa taśma, opowiadająca w ogólnym zarysie o dziejach tej świątyni i jej parafianach, ukazująca poszczególne osobliwości architektoniczne, zarysowująca wagę spełnianych wartości duchowych. Wraz z początkiem realizacji zamysłu, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu zaczęły jednak przede mną jawić się rozległe dzieje, liczące ponad dwa tysiące lat.

 Te ponad dwa tysiące lat Kościoła snuły się poniekąd przed moimi oczyma podczas uwiecznianych w kadrze Mszy Świętych. Co innego, że czasem zasłuchiwałem się w głoszone Słowo Boże w stopniu tak dużym, że zapominałem uruchamiać kamerę filmową, przez co ulatywały mi wątki, jakie miałem sfilmować.

Każdego razu, nawiedzając ten dom Boży i oddając się głębi modlitwy, pogrążałem się coraz pełniej w stan, jakiego doświadczali obecni akurat w świątyni.

 Nagrywając wypowiedzi kapłanów i parafian, nie mogłem sobie pozwolić na przerywanie opowieści, pojmując, że każdy mówi o tym, co dlań ważne w życiu: o Bogu, Kościele, przekazywaniu z pokolenia na pokolenie dogmatów Wiary. Mimo że wypowiedzi tych uzbierało się dosyć sporo, wszystkie tworzą kanwę filmu.
 W procesie jego powstawania niezwykle wydatnej pomocy udzielił ksiądz proboszcz kościoła pw.

 Ducha Świętego Tadeusz Jasiński – bezpośredni zresztą uczestnik nagrań. Nie szczędził on czasu i sił w uchylaniu rąbka tajemnicy Mszy Świętej, pomagał w organizowaniu wywiadów, wyraził zgodę, by kościelna celebra znalazła się w świetle filmowych jupiterów.
Wraz z kapłanem Jasińskim chcieliśmy stworzyć kino z ujęciami, jakie zazwyczaj uchodzą ludzkiemu widzeniu. W tym celu ekran za każdym razem był przemieszczany, ustanawiany w miejscach, pozwalających na nietuzinkowe ujęcia. Całemu filmowi towarzyszy dobre oświetlenie, co dodaje maksymalnego realizmu i kolorytu, wspomaga ucieczkę od powszedniości, a przez to ukazuje pełnię piękna katolickiej posługi.

 Podczas pracy wypadało nieraz się rozdwajać, trzymając w jednym ręku ekran filmowy, a w drugim – statyw z kamerą.

 W pełnym przeświadczeniu, że jeśli nie da się uwiecznić unikalnych chwil, te bezpowrotnie ulecą. Owe chwile dotyczą jak Wielkiego Tygodnia, tak też procesji wielkanocnej, chrzcin, udzielania ślubu, spowiedzi, Pierwszej Komunii, bierzmowania, czyli wszystkiego, czym w roku liturgicznym żyje Kościół.
Wyrazy szczególnej serdeczności kieruję do producentów unikalnych kamer filmowych, którzy na rok przed kręceniem filmu o kościele pw. Ducha Świętego stworzyli jeden z ich modeli, z którego właśnie korzystałem. Ponieważ ten jest sześciokrotnie tańszy niż dotychczasowe analogi, uzyskałem możliwość operowania w czymś, co było dotąd dostępne jedynie znaczącym koncernom filmowym.

 Nie bez znaczenia w filmie jest też dźwięk. W rzeczonym obrazie po raz pierwszy w historii kina staje się to, o czym dotąd kompozytorzy orkiestrowej muzyki klasycznej mogli snuć jedynie najśmielsze marzenia. To novum polega na tym, iż technologia tworzenia muzyki orkiestrowej stanowi kompilację dźwięku przez sztuczny intelekt, któremu wszak rozkazuje człowiek.

 Ten dźwięk jest przez to unikatowy, pozwalający na w pełni wirtuozowskie wykonanie utworu, do czego nie jest zdolna złożona chociażby z 200 muzyków orkiestra. Innymi słowy – to, co do niedawna było fantastyką, dziś stało się rzeczywistością.

 Kościół katolicki bez wątpienia pchnął też rozwój kina, będącego kwintesencją malarstwa, muzyki i literatury. W ich piękno nurzałem się już od wczesnego dzieciństwa, godzinami przyglądając się wspaniałym tworom artystów, umieszczonym w światowych galeriach, a względami szczególnymi darzyłem te o treści sakralnej.

 Były to jak wizerunki świętych, sceny z Ewangelii, portrety papieży, kardynałów, tak też oratoria Haendla, kompozycje organowe Bacha, co podsycało wyobraźnię i osiadało w pamięci. Wszystko to w połączeniu z duchowością natchnęło mnie do stworzenia kina, wspartego na trzech filarach: słowie, wizualnym artystycznym wcieleniu i muzyce.

 W liczącej ponad sto lat kinematografii niewiele jest kreacji o Kościele katolickim. Pomni tego i świadomi wagi Kościoła katolickiego w dziejach świata, stworzyliśmy film, stanowiący dlań dań wdzięczności. Film o kościele pw. Ducha Świętego ukazuje Wiarę w Boga, ewangeliczne prawdy, jest filmem o Nadziei i Miłości. Miłości, której na imię – Chrystus!

 Przy kręceniu tego filmu byliśmy świadomi, że nie jest on rozrywkowy. Ma przecież nastroić widzów na refleksję o życiu, pomóc posiąść tajniki Wiary, wspomóc w modlitwie i w zgłębianiu nauki chrześcijaństwa. Jest skierowany zarówno do tych, kto dopiero rozpoczyna własne poszukiwanie Boga, jak też do tych, kto w łonie Kościoła na dobre się zadomowił, a i jednym, i drugim oby podsycał nadzieję na życie wieczne.

 Jestem wdzięczny tym, kto wziął udział w pracy nad filmem, nie szczędząc sił i serca. Zespolenie ludzi wokół tej idei niezbicie dowiodło, że wspólnota Boża jest wartością Kościoła szczególną. Będę rad, jeśli film ten posłuży drogą ku Bogu, pozwoli odpowiedzieć na pytania, co Kościół zresztą czyni już ponad dwa tysiące lat.

 Jestem bezgranicznie wdzięczny Kościołowi katolickiemu za tę spuściznę sztuki i uduchowienia, jaką dał światu, wdzięczny sztuce sakralnej, formującej moją osobowość. Film ten jest więc moim hołdem wdzięczności za okazanie Prawdy, której – czego jestem pewien – hołdują miliardy ludzi na Ziemi.